Co do mojego nicka w adresie jest fabianne; w rzeczywistości fabienne - celowo.
Ostatnimi czasy udaje mi się nie chodzić do miejsca dla obłąkanych zwanego szkołą, więc nie mogę obserwować co dzieje się między X, a Y. Szkoda. Mam nadzieję, jak już wcześniej pisałam, że X jednak odzyska wzrok i przejrzy na oczy, bo wcale mi się nie uśmiecha interweniowanie w tej sprawie i wyciąganie jej z kolejnych kłopotów.
Może czas zacząć pisać o czymś, co dotyczy mnie samej.
Więc szczerze mówiąc nie znam drugiej takiej osoby jak ja, która z taką łatwością pakowałaby się we wszystkie problemy.
Przyznaję, bywam lekkomyślna i porywcza, ale uczę się na błędach i staram się nie popełniać ich ponownie. W moim życiu, jak w życiu każdego z nas są wzloty i upadki. W przypadku tych drugich jest znacznie gorzej. Nie żebym była niezadowolona z życia, bo jestem, jestem ... ,ale czasem wydaje mi się, że większość rzeczy, które mnie spotykają są z góry przesądzona i skierowane ku 'nie'. Czy obecnie mam z czymś problemy ? o taaak, nie potrafię poradzić sobie sama ze sobą. Jest ktoś na kim cholernie mi zależy, ale z przebiegu sytuacji związanych z tą właśnie osobą wynika tylko jedno, mianowicie; daj sobie spokój dziewczyno. Hmmm, myślicie, że nie próbowałam? Próbowałam i to wiele razy, ale osoba ta mogła pomyśleć zanim totalnie zawróciła mi w głowie. No cóż, cierpliwość nigdy nie była moją dobrą cechą, niektórzy uważają, że wogóle jej nie posiadam, lecz jeśli kiedykolwiek sprawy mają potoczyć się ku pozytywnemu jak dla mnie rozwiązaniu tej sprawy, poczekam ile będzie trzeba. Zazwyczaj mam problemy ze zrozumieniem siebie samej, ale jedno wiem napewno; potrafię kochać... i nie jest to miłość 'na chwilę', miłość przelotna i błaha lecz taka, którą ofiaruje się drugiej osobie już na zawsze. I to chyba dlatego tak łatwo mnie zranić. Każdy z nas jest niezwykły i na swój sposób oryginalny. Ludzie z mojego otoczenia zasadniczo dzielą się na dwie grupy. Grupa pierwsza zawzięcie próbuje skopiować mój styl, moje cechy charakteru, za wszelką cenę chcą być postrzegani w ten sam sposób. Grupa druga natomiast uważa mnie za 'nierozgarniętą, pustą lalę, która myśli tylko o sobie'. Może powinnam czasem zastanowić się nad swoim zachowaniem, bo kiedy widzę, że jest ze mną coś nie tak, kiedy nie dostrzegam braku akceptacji ze strony innych zastanawiam się co takiego powinnam w sobie zmienić, by być kimś lepszym lecz w przypadku członków grupy drugiej, pod której przewodnictwem stoi pan Y [z poprzedniej noty] ze swą uroczą kuzynką, która przez nasze szkolne społeczeństwo nazywana jest poprostu szmatalką nie przejmuję się ich tzw. opiniami. Nie oni, a jest ich doprawdy niewielu są od tego, by mnie osądzać. No cóż na koniec dodam, że może swoim zachowaniem nie przypadam do gustu każdemu, ale przecież wszyscy mają swoich wrogów, czy ludzi o poglądach, które nie akceptują naszych poglądów, nieprawdaż ?
Chyba każdy z Was przyzna mi rację w tym, iż gdybyśmy mieli przejmować się każdym złym słowem, zdaniem czy nawet przemową wygłoszoną na nasz temat najzwyczajniej w świecie skończylibyśmy w przytułku dla obłąkanych.
Pozdrawiam zatem moich przyjaciół, wrogów, a także tych, którzy po przeczytaniu tej noty znajdą we mnie 'pokrewną duszę'
Wasza fabienne. ;*
Ostatnimi czasy udaje mi się nie chodzić do miejsca dla obłąkanych zwanego szkołą, więc nie mogę obserwować co dzieje się między X, a Y. Szkoda. Mam nadzieję, jak już wcześniej pisałam, że X jednak odzyska wzrok i przejrzy na oczy, bo wcale mi się nie uśmiecha interweniowanie w tej sprawie i wyciąganie jej z kolejnych kłopotów.
Może czas zacząć pisać o czymś, co dotyczy mnie samej.
Więc szczerze mówiąc nie znam drugiej takiej osoby jak ja, która z taką łatwością pakowałaby się we wszystkie problemy.
Przyznaję, bywam lekkomyślna i porywcza, ale uczę się na błędach i staram się nie popełniać ich ponownie. W moim życiu, jak w życiu każdego z nas są wzloty i upadki. W przypadku tych drugich jest znacznie gorzej. Nie żebym była niezadowolona z życia, bo jestem, jestem ... ,ale czasem wydaje mi się, że większość rzeczy, które mnie spotykają są z góry przesądzona i skierowane ku 'nie'. Czy obecnie mam z czymś problemy ? o taaak, nie potrafię poradzić sobie sama ze sobą. Jest ktoś na kim cholernie mi zależy, ale z przebiegu sytuacji związanych z tą właśnie osobą wynika tylko jedno, mianowicie; daj sobie spokój dziewczyno. Hmmm, myślicie, że nie próbowałam? Próbowałam i to wiele razy, ale osoba ta mogła pomyśleć zanim totalnie zawróciła mi w głowie. No cóż, cierpliwość nigdy nie była moją dobrą cechą, niektórzy uważają, że wogóle jej nie posiadam, lecz jeśli kiedykolwiek sprawy mają potoczyć się ku pozytywnemu jak dla mnie rozwiązaniu tej sprawy, poczekam ile będzie trzeba. Zazwyczaj mam problemy ze zrozumieniem siebie samej, ale jedno wiem napewno; potrafię kochać... i nie jest to miłość 'na chwilę', miłość przelotna i błaha lecz taka, którą ofiaruje się drugiej osobie już na zawsze. I to chyba dlatego tak łatwo mnie zranić. Każdy z nas jest niezwykły i na swój sposób oryginalny. Ludzie z mojego otoczenia zasadniczo dzielą się na dwie grupy. Grupa pierwsza zawzięcie próbuje skopiować mój styl, moje cechy charakteru, za wszelką cenę chcą być postrzegani w ten sam sposób. Grupa druga natomiast uważa mnie za 'nierozgarniętą, pustą lalę, która myśli tylko o sobie'. Może powinnam czasem zastanowić się nad swoim zachowaniem, bo kiedy widzę, że jest ze mną coś nie tak, kiedy nie dostrzegam braku akceptacji ze strony innych zastanawiam się co takiego powinnam w sobie zmienić, by być kimś lepszym lecz w przypadku członków grupy drugiej, pod której przewodnictwem stoi pan Y [z poprzedniej noty] ze swą uroczą kuzynką, która przez nasze szkolne społeczeństwo nazywana jest poprostu szmatalką nie przejmuję się ich tzw. opiniami. Nie oni, a jest ich doprawdy niewielu są od tego, by mnie osądzać. No cóż na koniec dodam, że może swoim zachowaniem nie przypadam do gustu każdemu, ale przecież wszyscy mają swoich wrogów, czy ludzi o poglądach, które nie akceptują naszych poglądów, nieprawdaż ?
Chyba każdy z Was przyzna mi rację w tym, iż gdybyśmy mieli przejmować się każdym złym słowem, zdaniem czy nawet przemową wygłoszoną na nasz temat najzwyczajniej w świecie skończylibyśmy w przytułku dla obłąkanych.
***
oh!, to mnie zachwyca.
coś przepięknie niezwykłego.
coś przepięknie niezwykłego.
***
Pozdrawiam zatem moich przyjaciół, wrogów, a także tych, którzy po przeczytaniu tej noty znajdą we mnie 'pokrewną duszę'
Wasza fabienne. ;*
09.02.2010 o godz. 12:55
komentuj (2)
Niektórzy naprawdę nie zdają sobie sprawy z tego w co się pakują. I do czego może doprowadzić miłość ? właściwie do nikąd. Miłość jest ślepa.
I tym właśnie krótkim wstępem rozpoczynam swój podbój serwisu bloblo.pl
Rozwijając powyższą myśl powiem, że miałam na myśli konkretne dwie osoby z mojego otoczenia. Jedna jest bardzo bliska, druga...o drugiej szkoda wspominać. W skrócie historia opiera się na tym, że X jest szalenie zakochana w Y i za wszelką cenę chce hmmm. z nim być? Lecz Y bawi się nią i traktuje jak śmiecia. Ostatnio jednak ich stosunki [w tym przypadku nie jest to zbyt dobre słowo, wybaczcie] nieco polepszyły się. Panna X jest teraz święcie przekonana, że Y jednak zmienił zdanie i postanowił się jej ofiarować. W rzeczywistości on poprostu ją omotał. Zupełnie ją zmienił i każdy to zauważa. W związku z tym, że X jest bardzo bliską mi osobą proszę o pomoc. Jak mam jej przetłumaczyć, że robi źle, że Y chce ją tylko wykorzystać [wykorzystać; każde znaczenie tego słowa]. Dodam jeszcze, iż Y jest postrzegany jako niższy element naszej społeczności, który odznacza się cechami typowymi dla dziesięcioletnich chłopców z czateria.pl, gdyż jest chodzącym, napalonym, typem jakiego powinna unikać każda dziewczyna. Zapewniam, że to naprawdę ciężki przypadek. X jest nim tak zauroczona[zapatrzona w niego], że nie widzi jego tzw 'odchyłów' i tego, że od pewnego czasu wszyscy powoli się od niej oddalają. Szczerze mówiąc, X! boję się o Ciebie!
Groźby, prośby i szczere rozmowy nic nie wskórają.
Już tego próbowałam.
Z góry dziękuję za rady.
Wasza fabienne. ;*
I tym właśnie krótkim wstępem rozpoczynam swój podbój serwisu bloblo.pl
Rozwijając powyższą myśl powiem, że miałam na myśli konkretne dwie osoby z mojego otoczenia. Jedna jest bardzo bliska, druga...o drugiej szkoda wspominać. W skrócie historia opiera się na tym, że X jest szalenie zakochana w Y i za wszelką cenę chce hmmm. z nim być? Lecz Y bawi się nią i traktuje jak śmiecia. Ostatnio jednak ich stosunki [w tym przypadku nie jest to zbyt dobre słowo, wybaczcie] nieco polepszyły się. Panna X jest teraz święcie przekonana, że Y jednak zmienił zdanie i postanowił się jej ofiarować. W rzeczywistości on poprostu ją omotał. Zupełnie ją zmienił i każdy to zauważa. W związku z tym, że X jest bardzo bliską mi osobą proszę o pomoc. Jak mam jej przetłumaczyć, że robi źle, że Y chce ją tylko wykorzystać [wykorzystać; każde znaczenie tego słowa]. Dodam jeszcze, iż Y jest postrzegany jako niższy element naszej społeczności, który odznacza się cechami typowymi dla dziesięcioletnich chłopców z czateria.pl, gdyż jest chodzącym, napalonym, typem jakiego powinna unikać każda dziewczyna. Zapewniam, że to naprawdę ciężki przypadek. X jest nim tak zauroczona[zapatrzona w niego], że nie widzi jego tzw 'odchyłów' i tego, że od pewnego czasu wszyscy powoli się od niej oddalają. Szczerze mówiąc, X! boję się o Ciebie!
Groźby, prośby i szczere rozmowy nic nie wskórają.
Już tego próbowałam.
Z góry dziękuję za rady.
Wasza fabienne. ;*
07.02.2010 o godz. 20:48


